O aktualnych preferencjach kupujących oraz o tym, jak odnieść sukces w typowo męskiej profesji rozmowa z Anną Salatą, właścicielką rodzinnej firmy kominkowej.
Katarzyna Lipowska: Pani firma działa od wielu lat w branży kominkowej. Jak zmieniły się realia prowadzenia firmy, co jest prostsze, a co wymaga poświęcenia więcej czasu i energii?
Anna Salata: Zmiany w przeciągu 15 lat były znaczące. Na początku naszym priorytetem była edukacja klienta. Zależało nam, aby poznał on branżę kominkową, aby dysponował przydatną mu wiedzą na temat podstawowych zagadnień, a także zasad efektywnego palenia. Teraz, gdy nasz klient jest bardziej obyty w tematyce kominkowej, naszym głównym zadaniem jest spełnienie jego indywidualnych wymagań i oczekiwań, które są dla nas najważniejsze.
K.L.: Jak w przeciągu tych kilkunastu lat działalności zmieniły się gusty kupujących?
A.S.: Gusty kupujących podążały niewątpliwie za tendencjami w modzie. Kiedyś klienci nastawieni byli na piaskowiec, w konstrukcjach przeważały łuki, a szyby we wkładach były zaokrąglone – dominowały formy bardziej plastyczne. Obecnie odbiorcy preferują formy proste, surowe, pozbawione zbędnych elementów. We wkładach dominują płaskie szyby, a kupujący – bardziej niż kiedyś – skupiają się nie tylko na wyglądzie kominka, lecz także na jakości oraz parametrach grzewczych
K.L.: Jaki wkład i jaka obudowa według Pani były hitem 2010 roku?
A.S.: Moim zdaniem w 2010 roku popularne były proste wkłady. Co do samej obudowy, jej forma głównie zależała od indywidualnych preferencji odbiorców. Jednak w 2010 roku postawiliśmy w dużej mierze na obudowy kaflowe.
K.L.: Oferta „Kominki Salata” początkowo zawierała urządzenia produkowane przez norweskiego producenta (firmę Jøtul), z czasem zaczęła się poszerzać o wkłady i piece z oferty kilku innych znanych producentów jak : Brunner, Spartherm, czy Austroflamm. Co przyświecało stworzeniu tak szerokiej oferty?
A.S.: Tak szeroka oferta była odpowiedzią na wciąż rosnące zapotrzebowanie klienta. Początkowo firma Jøtul oferowała piece żeliwne, nastawione głównie na duże pozyskanie ciepła i to było wówczas najistotniejsze dla klienta. Teraz, wielu odbiorców poszukuje więcej estetycznych rozwiązań. Zależy im, aby kominek nie tylko dobrze grzał, lecz także dobrze wyglądał, oraz współtworzył wnętrze.
K.L.: Odnosi się wrażenie, że w branży kominkowej dominują mężczyźni. W końcu są to techniczne zagadnienia. Jednak i w tej branży pojawia się coraz więcej kobiet. Jak Pani myśli co takiego urzeka kobiety (w tym również i Panią) w tej branży?
A.S.: Według mnie kominek nieodzownie łączy się z ciepłem domowego ogniska, z kolei odnoszę wrażenie, że kobiety są bezpośrednio związane z tym tematem. W momencie gdy wybór kominka zazwyczaj należy do mężczyzn, to przy obudowie kominka czy dopełnieniu wystroju wnętrza kobiety mają duże pole manewru. Mówiąc prościej – właśnie wystrój należy do kobiet i myślę, że to najbardziej urzekło mnie w tej branży.
K.L.: Jest Pani w Zarządzie Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kominki Polskie. Czy działalność w społecznościowej organizacji daje Pani satysfakcję?
A.S.: Bez wątpienia przynależność do Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kominki Polskie daje mi satysfakcję. W Stowarzyszeniu urzekła mnie możliwość konsolidacji branży kominkowej. Do Stowarzyszenia należą zarówno firmy małe, jak i duże. Bardzo cenna jest wymiana informacji i doświadczeń , które zachodzą na neutralnym polu. Rynek sprzedaży jest obecnie bardzo trudny, dlatego też wspólne dzielenie się informacjami jest niezwykle cenne.
K.L.: Jakie są Pani zawodowe plany na przyszłość? Czego w rozpoczynającym się 2011 roku życzyłaby Pani sobie?
A.S.: Na pewno stabilizacji w gospodarce, gdyż wtedy budownictwo będzie się rozwijało, a tym samym klienci chętniej będą decydowali się na budowę domu i umieszczenie w nim kominka. Taka sytuacja z pewnością byłaby dla naszej firmy bardzo dobra.
K.L.: Dziękuję za rozmowę.
A.S.: Dziękuję.